Lorraine zerknęła na Jebediaha obojętnie. Jej głos był cichy jak spokojna woda.
– Nie obchodzą mnie tego typu rzeczy. Po prostu nie przynoś ich do domu.
– Do domu? Gdybyś o tym dzisiaj nie wspomniała, nie wiedziałbym, że w ogóle uważasz to miejsce za dom. – Jebediah uniósł brwi z rozbawieniem. – A skoro o tym mowa, dlaczego ty możesz przyprowadzać Zachary’ego, by nocował w naszym domu, a ja nie mo






