Jednakże znikąd wyłoniło się ramię białe jak śnieg i chwyciło go za nadgarstek.
– Bryson, weź się w garść! Nie bądź głupcem.
– Carlie!
Bryson wymamrotał jej imię jak w transie.
Nawet w tej beznadziejnej sytuacji wciąż czuł, jak ogarnia go fala niespotykanego ciepła, gdy drobna dłoń Charlotte zacisnęła się na jego nadgarstku.
Właśnie w tym momencie z zaskoczeniem uświadomił sobie, że byli rozdziele






