Ponure oczy Zachary'ego lekko zastygły, a jego głos brzmiał obojętnie i chłodno. – Słyszałem też, że poszłaś z nim do hotelu i wyszliście stamtąd około godziny później.
Charlotte celowo odwróciła wzrok w bok i umyślnie uniosła twarz. – Zgadza się.
Zachary mógł być majestatyczny jak król, ale obojętność na jego ostro zarysowanej twarzy zaczęła się kruszyć. – Wyjaśnijcie mi to, oboje...
Głos Zachary






