– Wiem. – Zachary uśmiechnął się złośliwie.
– Zachary, wierzysz mi?
Na przystojnej twarzy Garrisona błysnęła radość. Nie sądził, że Zachary tak łatwo mu uwierzy.
– Skoro tak, nie powinieneś mnie już nienawidzić i nie ma potrzeby, żebyś wywierał na mnie zemstę. Trzymaj się od teraz z dala od Tirii.
Jednakże Zachary pokręcił głową. – Nie.
– Co? – Garrison wyglądał na zdezorientowanego.
Pogarda w lod






