Jacht kołysał się lekko pod nami. Ocean rozciągał się bez końca za szklanymi ścianami, lśniąc w południowym słońcu, ale Cade przyparł mnie do ściany tego majestatycznego pokoju. Jego bliskość była przypływem samym w sobie, wciągającym mnie pod powierzchnię.
"Cade, zaczekaj!" wyrzuciłam z siebie, opierając dłonie na jego piersi w marnej próbie spowolnienia go. "Jeszcze wszystkiego nie widzieliśmy."






