ARDEN
Och.
Już miałam go grzecznie odprawić, kiedy ostry zapach przeszył słone powietrze. To był zapach Cade'a zmieszany z zazdrością. Słaby, ale nie do pomylenia. Moje oczy skoczyły w bok i tam stał, kilka kroków dalej, wzrok wbity w nas.
Zanim zdążyłam go zawołać, ruszył w moją stronę. Jego kroki były pewne, ale szczęka zaciśnięta, a sposób, w jaki jego oczy lekko się zwęziły, mówił mi dokładnie






