LUNA
Elias przez większą część drogi milczał. Siedziałam, wpatrując się w okno, a połowa mnie spodziewała się, że Abel pojawi się na drodze i zatrzyma samochód jedną ręką.
Ciszę przerwał dopiero brzęczący telefon Eliasa, leżący na desce rozdzielczej.
Spojrzał na mnie kątem oka, po czym uśmiechnął się złośliwie. – A mówiłem, nie wywołuj wilka z lasu.
Żołądek mi się skręcił.
Przesunął palcem po ekra






