ABEL
Ciche skrobanie mojego pióra było jedynym dźwiękiem w pokoju. To był długi dzień, wypełniony spotkaniami, telefonami i planowaniem. Mimo to wciąż znajdowałem czas na prowadzenie tej absurdalnej, prywatnej rachuby.
– Raz, dwa, trzy – mruknąłem pod nosem, kreśląc kolejną linię w małym notesie. Oparłem się na krześle, mrużąc oczy na widok strony. Naprawdę, to było żenujące. Dorosły mężczyzna, oj






