MINA
Obudziłam się, czując ciężar ramienia Eliasa na mojej talii. Przez kilka sekund się nie ruszałam. Leżałam tak po prostu, wpatrując się w niego i chłonąc widok jego twarzy w blasku wczesnego poranka.
Niechętnie to przyznaję, ale był nieprawdopodobnie przystojny. Nawet się nie starał. Jego rysy były po prostu niesprawiedliwe. Ostro zarysowana szczęka, długie rzęsy, niedorzecznie idealne usta. N






