ELIAS
Moja mama zamówiła prawdziwą ucztę, mimo że było nas tylko pięcioro. Cóż, sześcioro, jeśli liczyć tego małego, bawełnianego demona pod moimi stopami. Warczał na mnie nieustannie, choć mógł po prostu pójść do kogoś innego!
Co więcej, najwyraźniej wynajęła całą prywatną sekcję restauracji, tę zazwyczaj przeznaczoną na spotkania biznesowe. Uśmiechała się szeroko, gdy wchodziliśmy do pustej sali






