MINA
"Brat?"
To słowo echem odbiło się w mojej głowie, gdy w końcu zdjęłam dłonie z oczu i spojrzałam na mężczyznę stojącego przed nami. Wciąż był bezwstydnie nagi i promieniował wrogością. Nie powinnam była się gapić, ale nie sposób było ich nie porównywać. Podobieństwo ich rysów było niezaprzeczalne; a jednak jasne było, kto wygrał na loterii genowej.
Elias był wyższy, szerszy i bardziej solidny






