W luksusowym biurowcu w centrum Norhill wrzało od samego świtu.
Linia metra zmierzająca do centrum była zawsze zatłoczona w godzinach porannego szczytu w dni powszednie.
Ale dzisiaj to był zupełnie inny poziom. Na Dworcu Centralnym kolejki wiły się wokół wejść i wyjść, a przy każdym wagonie metra stały tłumy przy każdych drzwiach – ludzie byli ściśnięci jak sardynki, ledwo mogąc wejść do środka.
P






