Xylia nie potrafiła ukryć swojego wyczerpania.
Joshua, czując ukłucie w piersi, wyciągnął rękę i delikatnie pogładził ją po policzku. Samo to nie wystarczyło – musiał też nieco zburzyć jej fryzurę.
– Prowadzenie firmy jest jak życie – nigdy nie jest usłane różami – powiedział.
Nie powiedział Xylii: „Jestem tutaj”.
Joshua planował udowadniać to każdym ruchem, będąc zawsze jej bezpieczną przystanią.






