Joshua kazał Aaronowi przesłać numer i nie tracąc ani chwili, zgarnął laptopa Aarona.
Jego palce pędziły po klawiaturze, poruszając się tak szybko, że były tylko rozmytą plamą. Kod zalewał ekran w dzikim szale, pełznąc wszędzie jak rój mrówek – nie sposób było za nim nadążyć.
Po długiej chwili Joshua w końcu przestał, a jego wyraz twarzy stał się ponury.
– Ostatni sygnał namierzono na ulicy Kaiser






