Sonny wyglądał na skrajnie nieszczęśliwego; jego pulchna buzia była pokryta kurzem, a jedno ramiączko ogrodniczek zsunęło się podczas gorączkowej ucieczki, przez co ubranie luźno na nim wisiało.
Xylia zawahała się na chwilę, jej serce zmiękło. Po prostu nie mogła go odepchnąć.
Ale też go nie pocieszyła. Zamiast tego zapytała obojętnym tonem: – Co się stało?
Sonny mocno uczepił się nogi Xylii, wtul






