Joshua nie odezwał się już ani słowem. Posłusznie wyciągnął ości z jej ryby i obrał dla niej krewetki.
Na twarz Xylii powrócił uśmiech.
Zrozumiała, że Joshua potrzebuje teraz nieco „twardej ręki”, by trzymać go w ryzach.
Podczas gdy Joshua wybierał ości z jej ryby, Xylia podała mu miseczkę świeżej zupy.
– To twoja ulubiona zupa z dawnych lat. Spróbuj – powiedziała.
– Dzięki – odparł Joshua.
Kolacj






