Jeden z ochroniarzy skinął głową i ruszył wykonać rozkaz.
Drugi odsunął się na bok, w milczeniu pilnując ich dwojga.
Xylia wkrótce wróciła z lekarstwami, swobodnie oparła dłonie na rączkach wózka Joshuy i zaczęła go wywozić, jakby była to najnaturalniejsza rzecz na świecie.
– Opowiem ci, jak wrócimy – powiedziała, a w jej głosie brzmiał niepokój.
Głos Xylii był podszyty niepokojem.
W końcu ukrywał






