Xylia i Joshua dopiero co zajęli miejsca i nie zdążyli jeszcze złożyć zamówienia, gdy w drzwiach pojawiły się dwie znajome postacie.
„Kaden? Panie Quezada? Jak wy dwaj...” Xylia zamarła.
Kaden podszedł do nich powoli, omiatając chłodnym wzrokiem Joshuę, po czym złagodniał, patrząc na Xylię. „Pan Quezada i ja skończyliśmy naszą dyskusję. Miałabyś coś przeciwko, gdybyśmy dołączyli do waszego stolika






