Spojrzenie Joshuy spotkało się z jej wzrokiem, a burza w jego oczach zderzyła się z jej zmieszaniem.
Nadeszła chwila prawdy. Nie mógł dłużej ukrywać swojej tożsamości i może lepiej było samemu się przyznać.
Gdy tylko nabrał powietrza, by wyznać prawdę, Xylia nagle wybuchnęła śmiechem.
– Czekaj, nie mów mi. Czy to jeden z tych firmowych żartów? Jak to, że on jest „prezesem” parkingu, a ty „prezesem






