Brian uderzył go w żebra. Mocno. – Ty ośle! Po jaką cholerę to zrobiłeś?
– Było warto – wymamrotał Trey, leżąc na dnie prysznica i masując żebra z błogim uśmiechem na twarzy. Brian wstał i przepychając się przez wszystkich, ruszył do sypialni.
– Trey staje się desperatem – powiedział Eric.
– Jest bardziej napięty niż twój werbel, Eric – powiedział Jon. – Temu chłopakowi potrzeba cipki. Może mu pom






