Trey zaśmiał się cicho. Ojciec i syn mieli po kilka kosmyków czarnych włosów sterczących we wszystkie strony.
– Mam nadzieję, że odziedziczy jego mózg – powiedział Brian.
– I twój talent – dodała Myrna.
– Jest idealny – powiedział Trey, nie mogąc się powstrzymać od wygładzenia dłonią delikatnych włosków Malcolma. Nic to nie dało. Meszek na główce dziecka natychmiast wrócił do stania na baczność.
–






