– Ja... – powiedziała bez tchu.
– Nie musisz nic mówić – powiedział. Przygwoździł ją spojrzeniem, dzięki któremu dostawał prawie wszystko, czego tylko chciał. Udoskonalił je jako dziecko, zmodyfikował jako mężczyzna i używał go bez cienia zażenowania. Zaczerwieniła się i oparła o drzwi, szukając punktu podparcia.
– Czasami piękna kobieta potrzebuje po prostu ostrego, powolnego pieprzenia pod ścian






