Basista zespołu Exodus End, Logan, i perkusista, Steve, wcisnęli się do małego pokoju. Członkowie jej zespołu przesunęli się, żeby wszyscy mogli zmieścić się na tej małej przestrzeni. Jej zespołu. Jej. O mój Boże, to musiał być sen. Uszczypnęła się w ramię z całej siły. – Ał. Chyba jednak nie śnię – mruknęła.
– Wymiatasz, słońce – powiedział Steve. – Jak masz na imię?
– Reagan.
Uścisnęła dłoń Loga






