Trey roześmiał się i stanął w kłębiącej się wodzie, opierając dłonie na nagich biodrach. Trudno. Więc nie mógł się z nią pieprzyć. Nadal mógł spędzać z nią czas jako kumpel. Już ją polubił. Była interesująca. Inna. Gorąca jak diabli. Świetnie całowała. Dlaczego miałaby go tak całować, gdyby miała chłopaka?
– Chcesz pracę? – powiedziała do telefonu. – Chcą, żebym zatrudniła osobistego ochroniarza.






