– Już wcześniej widziałem go nago. Nie byłem zbytnio pod wrażeniem – powiedział Dare i wziął kolejny łyk coli. – Harold! – krzyknął.
Chwilę później służący/kamerdyner/ktokolwiek to był Dare'a, pojawił się obok jacuzzi.
– Potrzebuje pan czegoś, panie Mills?
– Mam gości.
– Oczywiście. – Harold odwrócił się do Reagan i Treya. Blask popołudniowego słońca na jego łysinie był niemal oślepiający, gdy le






