Podał jej paczkę, a Morgan wzięła ją z wrzącym w żołądku lękiem. Znała to pismo.
Drogi Boże, jak on ją tu znalazł? I tak szybko?
Nie!
Z drżącymi rękami i krótkim oddechem otworzyła kopertę i wyjęła zawartość. Gdy to robiła, czerwone płatki róż z wilgotnymi środkami i martwymi brzegami opadły w dół, rozpraszając się po jasnej, drewnianej podłodze. Wyglądały trochę jak grube krople krwi rozbryzgane






