Alan i tuzin żołnierzy Woodsów jechali równym tempem przez cały dzień. Ponieważ wyruszyli późno, to, co zazwyczaj zajęłoby jeden dzień jazdy, teraz wymagało od nich dotarcia na ziemie McDonaldów dopiero następnego ranka.
Wiedząc o tym, Alan nie nalegał na pośpiech, a wręcz zatrzymał swoich ludzi, by rozbić obóz tuż po zmierzchu. Rozpalili tylko jedno ognisko i utrzymywali mały płomień, aby nie ośw






