Spojrzenie w okno wywołało na jej twarzy grymas. Zapadł zmierzch, a z każdą mijającą minutą robiło się coraz chłodniej. Musiała wstać, by zasłonić okno, i dołożyć do ognia, jeśli mieli dotrwać w cieple do rana.
Pozostawała również kwestia konia wojownika, jeśli zwierzę już sobie nie poszło. Niewiele rzeczy wprawiało mężczyznę w większy gniew niż zaniedbanie jego wierzchowca. Prawdopodobnie prędzej






