Na koniec, jeśli Morgan była narzeczoną Brandona Rossa, marnowałaby się przy tym nudnym, sztywnym draniu. Brandon ignorowałby potrzeby, których nie rozumiał i nie mógł spełnić, fantazje, o których istnienie Jack dałby sobie rękę uciąć. Zaspokojenie jej fantazji wymagało kogoś z większymi jajami, czułością i samokontrolą, niż Brandon kiedykolwiek pomyślał o posiadaniu. Prawie współczuł Morgan. W rz






