Sydney nie miała pojęcia, jak Julian to w ogóle zapamiętał. Zamarła na chwilę, a potem przyjęła czekoladę. "Dzięki."
Właśnie gdy odwracała się do wyjścia, Julian ją zatrzymał. "Tylko tyle?"
Jego długie palce leniwie owinęły się wokół jej nadgarstka, a głos był mieszanką nonszalancji i cichego ostrzeżenia. Wydawał się wyluzowany, ale oparcie się mu było niemożliwe.
Miarowe pukanie do drzwi przypraw






