To był Julian. Wyraźnie przed chwilą wziął prysznic, a na sobie miał ciemnoniebieski strój domowy. W porównaniu z wyrazistym autorytetem, jakim emanował w szytych na miarę garniturach, wyglądał inaczej – wciąż władczo, ale łagodziła to nuta leniwej swobody.
Sydney odetchnęła z ulgą i otworzyła drzwi. "Nie zostajesz dziś na noc w starej posiadłości?"
Rzucił jej spojrzenie z ukosa. Pogarda dla jej w






