"Aaa!" – wrzasnęła Penelope w łazience.
Wykorzystując chwilową nieobecność Adeline i to, że Dorothy mieszkała na parterze, dała upust swojej wściekłości i oburzeniu.
Zatrzymanie tego dziecka było wykluczone. Po omacku sięgnęła po telefon i gorączkowo umówiła wizytę w klinice położniczej.
"Po co u licha tak się wydzierasz w środku nocy?" – zza drzwi łazienki dobiegł nagle głos Adeline.
Penelope aż






