To miało pozostać pogrzebane, a jednak każde słowo Juliana uderzało w Sydney tak, jakby to ona była winna – jakby to ona była tą bezduszną.
Ten atak zupełnie ją zbił z tropu. Instynktownie odchyliła się do tyłu, aż niemal usiadła na krawędzi jego biurka. Przez dłuższą chwilę trzymała głowę spuszczoną w milczeniu, zanim w końcu spojrzała mu w oczy.
Julian wpatrywał się w nią, jakby była mu winna wy






