Słowa Raymonda były ostre, na tyle tnące, by zaboleć. Jednak Tiffany wcale się tym nie przejęła. Oparła się o ścianę korytarza i uśmiechnęła słabo. – Jakakolwiek tożsamość sprawi, że z chęcią odpowiesz na moje pytanie, doktorze Hutton, to z tej zechcę skorzystać.
Innymi słowy, było jej to obojętne. Pozwoli mu myśleć, co tylko zechce.
Zimne oczy Raymonda pozostały w nią wpatrzone. Odwzajemnił pytan






