Florence zachichotała. "Głupiutkie dziecko, od kiedy to gość odprowadza gospodarza?"
"Wszystko w porządku. Proszę, niech pani leży i się nie rusza." Sydney uśmiechnęła się spokojnie. "Zaraz wrócę, żeby wyjąć igły."
Na dziedzińcu czekał czarny sedan, a bagaże Diany były już w nim równo ułożone.
Gdy Sydney odprowadzała Dianę do drzwi, nie mogła oprzeć się wrażeniu, że żegna członka rodziny. "Więc, k






