Juliana zmrużyła na niego oczy.
– Dlaczego miałabym wsiadać?
Stewart Morris odparł:
– Wsiadaj, zabiorę cię w pewne miejsce.
Juliana powiedziała chłodno:
– A jeśli tego nie zrobię?
Stewart zachichotał łagodnie:
– Panno Lu, mam mnóstwo czasu, a ty w końcu się zgodzisz.
Juliana patrzyła na niego zimnym wzrokiem spod przymkniętych powiek.
– Czy pan Mu jest pewien, że nie ustąpi?
Stewart poklepał dłoni






