– O czym myślisz? – szepczę kilka minut później, gdy nasze oddechy i tętno prawie wróciły do normy. Kent przesunął się, żeby leżeć u mojego boku, chociaż ja nadal leżę na plecach, a jedno z jego ciepłych ramion owija się wokół mnie, przyciągając mnie blisko do jego ciała.
Kent przez chwilę nic nie mówi, a potem cicho się śmieje. – O niczym, Fay. Myślę o niczym. O to właśnie chodzi.
– Naprawdę? – p






