– Nie wiem – mówi Kent z namysłem, zaczynając wstawać.
– Nie – mówię, zsuwając dłoń na jego ramię i przytrzymując go w miejscu. – Um... myślę, że dziecku podoba się, że tam jesteś. Chce cię słyszeć.
Nie wiem, czy to w ogóle możliwe, by to była prawda – wydaje mi się, że dziecko jest za małe, by słyszeć cokolwiek poza moim ciałem – ale odkąd Kent mówi tak blisko mojego brzucha, trzepotanie i






