Janeen tylko patrzy na niego szeroko otwartymi oczami, gdy ten przepycha się obok niej, nawet nie zaszczycając mnie jednym spojrzeniem, po czym rusza korytarzem. Janeen gapi się za nim, zanim przenosi wzrok na mnie.
– Serio, Fay? – mówi, wpatrując się we mnie. – Co to, do cholery, było?
Jęczę i opadam z powrotem na łóżko, zakrywając twarz dłońmi. – Szczerze, Janeen? Nie mam pojęcia.
Kent w






