Ale ku szokowi Kenta, Daniel po prostu się z niego śmieje. – Wiesz, że ty też możesz to zrobić, tato – mruczy. – Nie rozpuścisz się jak słup soli, jeśli uronisz kilka łez.
Kent uśmiecha się półgębkiem, wdzięczny za poczucie humoru Daniela. – Jesteś tego pewien?
– Nie – mówi Daniel, pociągając nosem i kręcąc głową, ponownie napotykając wzrok ojca. – Po prostu... tak bardzo osobno ją opłakiwal






