Jeszcze bardziej cieszy mnie widok dwóch innych postaci opierających się o barierkę i patrzących w ciemność.
– O, świetnie – mówi Daniel sarkastycznie, odwracając się w naszą stronę, gdy słyszy otwierane drzwi. – Ktoś jeszcze dołączył do nas w tym szaleństwie.
Śmieję się, bo jego głos jest równie zgorzkniały i wyczerpany jak głos jego taty.
– Przegapiliśmy to? – wyduszam z siebie, pędząc d






