Prawie drżę z ekscytacji i niepokoju, czekając, aż marynarze zamocują kładkę, która pozwoli nam zejść ze statku. Oczywiście musimy przejść przez pusty kontener transportowy i wyjść tajnymi tylnymi drzwiami, które – jak zapewnił nas Daniel – pozwolą ominąć ochronę, więc nie dane nam jest zejść na ląd tak, jak sobie to wymarzyłam: wychodząc prosto we włoskie słońce i spoglądając na ląd.
Ale cóż. C






