Marszczę lekko brwi, uświadamiając sobie, że to w sumie prawda – Kent i ja nie bardzo mamy sens.
To znaczy, nie mamy żadnych wspólnych hobby, mieliśmy zupełnie inne ścieżki życiowe, dopóki los nas nie połączył, i cholera – jesteśmy nawet z różnych pokoleń.
Ale Kent i ja? My działamy.
To po prostu... chyba trochę nieuchwytne.
– Nie wiem – mówię, rozmyślając na głos, i gdy spoglądam z powr






