Mój żołądek burczy słyszalnie, gdy wstaję, a Daniel uśmiecha się do mnie, gdy chwytam go pod ramię, podczas gdy Janeen podchodzi z jego drugiej strony.
– Rozumiem, że to entuzjastyczne „tak”? – pyta, szczerząc zęby, gdy wchodzimy po schodach.
– Dopóki jest chleb czosnkowy – mówię, unosząc nos w stronę domu, skąd dolatuje zapach masła, czosnku i rozmarynu. – Wchodzę w to.
– Chleb czosnkowy






