Krzywiąc się lekko – szczerze mówiąc, wcale nie jestem w kuchni taką katastrofą, jak wszyscy sugerują – sadowię się obok Janeen. Siostra pochyla się i składa na moim policzku siarczysty całus, a ja wybucham śmiechem. Choć ją odpycham, obie wiemy, że wszystko zostało wybaczone. Właściwie nie ma czego wybaczać – przywykłam już do mojej dziwacznej, chronicznie niestosownej siostry. Przynajmniej dzi






