— Więc — mówi, składając dłonie starannie na kolanach. — O co przybyliście mnie dziś prosić?
— Nonno — odzywa się Daniel, występując naprzód i próbując, jak sądzę, ściągnąć wzrok Dona z powrotem na siebie. — Przybyliśmy tylko, aby...
Ale Don Bianci ucisza go prostym uniesieniem dłoni, uśmiechając się krzywo i nie spuszczając ze mnie wzroku, a każdy jego gest mówi: nie do ciebie mówiłem, wnuk






