Posyłam głowie rodziny Bianci powolny, niespieszny uśmiech. — Od czegokolwiek zechcesz zacząć, proszę pana — mówię cicho, oddając mu inicjatywę. Chcę wiedzieć więcej o tym, czego on pragnie, zanim powiem mu, czego chcę ja. — Jesteśmy po prostu wdzięczni, że możemy być gośćmi w twoim domu.
Don Bianci uśmiecha się do mnie krzywo, oczywiście świadomy, że nie przybyliśmy tu na miłą pogawędkę z rod






