— Dobrze, mała donno — mruczy, powtarzając przydomek. — Przestań się krygować. Powiedz mi, co zrobiłaś.
— Dobrze — mówię z kiwnięciem głowy, zadowolona, że przestał owijać w bawełnę. Ale mimo to — nie zamierzam tak łatwo przyznać się do zbrodni. Wciąż chcę go zmusić, by powiedział mi, co wie. — Od czego mam zacząć?
— Mój syn — mówi Bianci chłodno. — Gdzie on jest?
Unoszę nieco brwi, poniew






