— Chodzi mi o to, że nie jest też rudy... ale jest jasny. Czy ściemnieje? Jaki to będzie kolor?
— Myślę, że jest podobny do mnie — mówię cicho po chwili przyglądania się mojemu dziecku, pełna samozadowolenia.
— Nie ma mowy — mruczy Kent, a jego głęboki głos, pełen zadowolenia, rezonuje w jego piersi. — Wygląd ma po mnie. Szczęściarz.
— Lepiej nie — odpowiadam oschle. — Nie zamierzam mieć k






