Gdy wchodzimy do domu, Valentina zostaje w tyle, uprzejmie zapraszając Janeen i mojego ojca do kuchni na poczęstunek, oferując miskę wody dla szczeniaka – to jasny sygnał, że nie są mile widziani na spotkaniu na górze. Janeen waha się, ale Kent kiwa jej poważnie głową, więc idą.
Rzucam Gio spojrzenie, bezgłośnie pytając, czy poradzą sobie z jego matką, a on odpowiada mi poważnym skinieniem. Wz






